„Edukacja leśna staje się ostatnio modna, ale dla mnie nie jest to moda tylko absolutna potrzeba”. Wywiad

wrz 23, 2020

 

 

Leśne przedszkola coraz częściej powstają w naszym kraju i są świetną alternatywą w przygotowaniu najmłodszych do edukacji wczesnoszkolnej. Ale wielu rodziców nie do końca wie, czy tego typu placówki spełnią ich oczekiwania.Pojawiają się pytania –  jak przedszkole leśne wygląda w praktyce. Dlatego postanowiliśmy porozmawiać z „weteranami” – rodzicami, którzy przeszli już przez edukację przedszkolną w placówkach o leśnych profilach. O swojej przygodzie z „lasem” opowiadają nam Agnieszka i Marek rodzice Kai i Bartka. Ich opowieść przenosi nas do Przyłękowa w Beskidzie Żywieckim.

 

  1. Dlaczego zdecydowaliście się na przedszkole o profilu leśnym?

Dla nas wybór był tak naprawdę bardzo prosty. Nasza starsza córka uczęszczała do przedszkola państwowego. Cały dzień była zamknięta w budynku, ponieważ paniom nie chciało się wyprowadzać, ubierać i pilnować na zewnątrz grupy trzydziestu dzieciaków. To powodowało, że córka w ogóle się nie rozwijała. Oczywiście dzieci miały dużo czasu na zabawę, ale tylko plastikowymi zabawkami dostępnymi w klasach. Paradoksalnie – dzieci miały do dyspozycji duży ogród, do którego w ogóle nie wychodziły. Dlatego młodszego syna od razu posłaliśmy do przedszkola o leśnym profilu, gdy tylko zrodziła się taka możliwość. Poszliśmy na spotkanie zapoznawcze i miejsce nas oczarowało. To było to, czego szukaliśmy dla Bartka. Zalesiony teren, skarpa, potok i niewielka sadzawka, a do tego nauczyciel mężczyzna – pan Adam. Założeniem wychowawczym było przebywanie dzieci przez większość czasu na zewnątrz bez względu na pogodę. A tego właśnie szukaliśmy. Podobało nam się, że dzieci mają narzędzia – młotki, siekierki, noże, uczą się nimi posługiwać, budują przeróżne instalacje wodne – i do tego są nauczyciele, którzy nad tym panują. Ale najważniejsze było obcowanie z naturą. Do tej pory mam w głowie obraz przedszkola córki, w którym dzieci siedzą przez większość roku przy sztucznym oświetleniu. Tam wszystko wydawało mi się nienaturalne. Zresztą Kaja niechętnie chodziła do przedszkola państwowego przez cały okres tej edukacji.

 

  1. Co najbardziej zaskoczyło Was w pierwszych miesiącach leśnej edukacji?

Pamiętam jak Bartek wszedł w kaloszach po kolana do potoku i wlała mu się tam woda. Nauczyciel – pan Adam – wziął Bartka do góry nogami, wylał mu wodę i postawił na nogi. Dla niego nie był to żaden problem. Bartek był przeszczęśliwy. A mi przypomniała się rozmowa ze znajomą pracującą w lesie, która opowiadała, że przyjeżdżają do nich uczniowie z Bielska i najzwyczajniej w świecie nie potrafią chodzić po lesie. Potykają się, przewracają. Do lasu przyjeżdżają ubrani w białe, eleganckie adidasy. Wszystko co betonowe staje się dla nich naturalne, a las i przyroda przysparzają samych trudności. I to był najważniejszy powód naszej decyzji o leśnym przedszkolu – jeżeli Bartek ma się prawidłowo rozwijać, to musi mieć kontakt z naturą i przede wszystkim z lasem. Wychodzimy z założenia, że jeżeli Bartek poradzi sobie w lesie, to poradzi sobie również w każdej innej sytuacji i miejscu. Poza tym pozytywnie zaskoczyło nas, że dzieciaki mogły być brudne. U córki w przedszkolu państwowym był wieczny „terror” czystości.

 

  1. W każdym leśnym przedszkolu, w którym dzieci spędzają swój czas na zewnątrz pojawia się brud. I w pakiecie ze szczęśliwym dzieckiem rodzic dostaje wory brudnych rzeczy. Na początku jest to radość, ponieważ nam – rodzicom – udało się uszczęśliwić nasze dziecko. Ale z tygodnia na tydzień nasz dzień organizuje się wokół poszukiwania ostatnich czystych rzeczy, codziennego prania i nieustającego suszenia. Jak było w waszym przypadku?

Narastał u mnie strach, ale nie że Bartek jest za bardzo brudny, przemoczony i będzie chory, tylko że nie nadążałam, jako mama, przygotować kolejnych czystych rzeczy na następny dzień. Brud leśnego przedszkola świetnie ukazuje słabą organizację w działaniu całej rodziny. To my przede wszystkim musieliśmy pozmieniać nasz sposób myślenia i funkcjonowania na co dzień. Musieliśmy się dostosować do zupełnie nowego dla nas wyzwania. Zdarzało mi się, że wyprane rzeczy nie wyschły i musiałam posłać Bartka albo w brudnych albo w mokrych ubraniach. Czyli był nieprzygotowany do zajęć przeze mnie. Było mi z tego powodu głupio. Ale szybciutko dokupiliśmy większą ilość odpowiednich ubrań i problem w prosty sposób się rozwiązał. Posyłając dziecko do leśnego przedszkola trzeba od razu zaopatrzyć się w zestawy ubraniowe na każdy dzień.

 

  1. Czy zdarzyło się, że Bartek zaskoczył Was czymś po powrocie z leśnego przedszkola?

Przede wszystkim zachował nam się obraz powrotu do domu szczęśliwego dziecka, które z radością i podekscytowaniem opowiada o swoim miejscu, o tym jak powstają nowe huśtawki, przejścia linowe czy np. toaleta, której na samym początku nie było. Widać jak to wszystko było dla niego ważne. To co najbardziej zapadło mi w pamięć to historia Bartka o tym, jak zrobili sobie saperkę z fragmentu starej blachy wykopanej gdzieś w ziemi. Dorobili trzonek i sami wyprodukowali narzędzie, które działało. A w świecie, w którym mamy już praktycznie nieograniczone możliwości, wszystko możemy sobie kupić i już prawie nic nie musimy sobie sami robić, ba zatracamy takie umiejętności – edukacja leśna jest wybawieniem. Może to zabrzmi pesymistycznie, ale patrzę na otaczający nas świat trochę jak na eksperyment Calhouna z myszami. Żebyśmy jako cywilizacja nie skończyli podobnie, powinniśmy cały czas wychodzić poza, w gruncie rzeczy sztuczną, strefę komfortu. A leśna edukacja mobilizuje do tego zarówno dzieci, jak i całą rodzinę.

 

  1. Pytanie zacznę od historii, którą przytoczyliście podczas naszej rozmowy. Zadzwonił do Was znajomy, który myślał o posłaniu dziecka do leśnego przedszkola, z pytaniem: „Czy oni poza grzebaniem w ziemi czegoś się tam w ogóle uczą?’’

Nieznane, inne od zawsze budzi strach i powątpiewanie. Grzebanie w ziemi daje przede wszystkim odwagę do stawiania pytań i… uczy samodzielnego myślenia. A mnie przeraża jego brak w dzisiejszym świecie. Frustracja, nerwica i depresja coraz częściej dotykają już młodych ludzi. A według nas leśne przedszkole „wyposaża” nasze dzieci już na starcie. Rozwój dziecka w warunkach naturalnych, jakim jest las, jest niezastąpiony. Maluchy nigdzie nie nauczą się lepiej samodzielności i współpracy w grupie, jak w trudnym dla nich terenie, np. w zimie przy wyciąganiu ciężkich sanek pod górkę, żeby można było fajnie zjechać. Dostęp do patyków, młotków, pił etc. pozwala im się świetnie rozwijać manualnie, ruchowo, rozbudza ciekawość otaczającego nas świata. A ciekawość świata jest podstawą chęci do nauki w późniejszym okresie edukacji. Zresztą mamy już najlepszy tego przykład z doświadczeń naszych dzieci w szkole. Oni cały czas najbardziej cieszą się i czekają na ten dzień, w którym mają lekcje w lesie. Edukacja leśna staje się ostatnio modna, ale dla mnie nie jest to moda tylko absolutna potrzeba.

 

  1. Słuchając Was buduje mi się obraz miejsca, w którym dzieci większość czasu spędzają na powietrzu w naturalnym środowisku, mogą być brudne, uczą się posługiwać narzędziami, stają się kreatywne i samodzielne, kontakt z naturą rozbudza ich ciekawość świata, uczą się samodzielnego myślenia i doskonale rozwijają się ruchowo – to wszystko bardzo zachęca do tego typu edukacji.

To prawda. Dla nas i dla Bartka to miejsce wymarzone. Czegoś takiego szukaliśmy i na szczęście udało nam się spełnić nasze oczekiwania. Zachęcamy wszystkich rodziców, którzy świadomie i z zaangażowaniem podchodzą do edukacji swoich dzieci, do podjęcia odważnej decyzji i wyboru leśnego przedszkola. To w dzisiejszych czasach jedyne takie miejsce, które na tym etapie rozwoju dziecka pozwoli mu nabyć najważniejsze podstawy do pójścia w świat…

 

Rozmawialiśmy o przedszkolu leśnym znajdującym się w Przyłękowie, związanym ze szkołą podstawową kształcącą metodą montessori. Przedszkole w tej formie istnieje od 6 lat. Jest przepięknie usytuowane w górskiej dolinie u podnóża Jastrzębicy. Dzieci do swojej dyspozycji mają las, skarpę, górski potok, pełnowymiarowe, indiańskie tipi, zadaszoną altanę, teren na ognisko i toaletę. Dzieci przebywają pod opieką doświadczonej kadry nauczycielskiej.

 

Kontakt

fsc@cofund.org.pl

Anna Szkiruć-Kostrzewa - FFW, tel:. 692 487 524
Ewa Kaliszuk - Fundacja Królowej Świętej Jadwigi, e-mail: kaliszuk.ewa@gmail.com
Rafał Ryszka - WSW, e-mail: ryszka@gmx.net

Wszystkie prawa zastrzeżone © Forest School Center

Skip to content